Trudno być bogiem

Czy zastanawiali/łyście się kiedyś, jak by to było – patrzeć na świat oczyma greckich bogów, a może jeszcze bardziej – herosów? Kino, ale i popularne opracowania mitologii przyzwyczaiły nas do pewnej określonej wizji tego świata: owszem, leje się krew, herosi i potwory porywają dziewczyny, bogowie często reagują pochopnie i są pełni mściwej satysfakcji z dokopania śmiertelnikowi, ale poza tym otacza nas świat znany i przewidywalny. Zielone drzewa. Malownicze wzgórza. Szemrzące strumyczki. Gorące słońce. Marmurowe posążki nimf w zagajnikach pod błękitnym niebem, szumiące trzciny, a na ich tle – czyjś prywatny dramat, czyli witamy w Metamorfozach Owidiusza.

Christian_Wilhelm_Ernst_Dietrich_-_A_pastoral_landscape_with_Diana_and_her_Nymphs,_1754

Christian Wilhelm Ernst Dietrich, Krajobraz sielankowy z Dianą i jej nimfami, 1754, w kolekcji prywatnej. Ilustracja ze zbioru Wikimedia Commons, domena publiczna.

 

Ale przecież, kiedy czyta się tych tekstów mitologicznych dostatecznie dużo, pojawia się człowiekowi przed oczyma i inny obraz.

Weźmy sobie za przewodnika, na przykład, Alchanosa. Nie znacie go z podręczników mitologii? A pewnie, że nie. Ze źródeł też nie za bardzo? Nic dziwnego.

Postać Alchanosa znana jest jedynie z tego, że był jakimś rodzajem pomniejszego bóstwa/herosa, syna Zeusa i nimfy imieniem Charidia.

motyl charidia.jpg

To też jest Charidia.  Konkretniej Charidia lucaria. Zdjęcie autorstwa Andreasa Kaya, udostępnione na licencji https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0

Ani o matce, ani o synu nie wiemy nic poza tym: nie mamy nawet tej bazowej informacji, która o takich pomniejszych postaciach często się nam trafia, czyli czy/że któreś z nich założyło jakieś miasto, nadało imię miejscu etc. Obie postacie pojawiają się w korpusie pism chrześcijańskich pseudo-Klemensa, w passusie poświęconym niemoralnemu postępowaniu bóstw pogańskich, a konkretnie, jakże nieoczekiwanie, w kontekście wyliczenia zdrad małżeńskich Zeusa.

Nie wiemy więc nic o Alchanosie, prawdopodobnie nieśmiertelnym (2) synu władcy Olimpu i pomniejszej boginki – i dobrze. Tym skuteczniej, nieobciążony własną historią, posłuży on nam dziś za przewodnika.

341px-Feuerbach_Gaea

Anselm Feuerbach, Gaja, plafon w budynku Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, 1875. Zdjęcie z zasobów Wikimedia Commons, domena publiczna

Żyjemy pasożytując na żywym ciele bogini. Matka Gaja urodziła nas wszystkich: boga-niebo, z którym spłodziła innych bogów,  kamienie, z których jej tytaniczni prawnukowie z woli bogów stworzyli ludzi, potwory z naszych koszmarów. Póki Słońce i Czas nie okiełznali jej pierwotnej płodności, rodziła, pod ciemnym niebem, w otchłani bez czasu, istoty niekształtne i hybrydyczne, niepodobne do tych, które chodzą dziś po świecie (3).  Ktoś, kto jest bóstwem bez przynależności, pra-prawnukiem Nieba i Ziemi, tak pewnie widziałby świat wokół siebie.

Z kolei niebo nad nami, jak zapewne widziałby je Alchanos, to pozostałość pradawnego Uranosa, wykastrowanego przez syna i strąconego w czarne podziemia. Za dnia każdy nasz krok śledzą oczy czterech koni – imiona ich wszystkich znaczą ognisty, płomienny, jaśniejący – i ich pana, boga-słońca na złotym rydwanie: nic nie ujdzie jego bystremu spojrzeniu (4). Nocą niebo patrzy na nas oczyma setek istot, przemienionych – za karę, w nagrodę, bo tak – w gwiazdy, i setek gwiezdnych nimf na niebie. Wśród nich z księżycowej twarzy patrzy na nas Selene: te wstydliwe tajemnice, które ukryliśmy przed jej bratem, nie ujdą jej oczom; a jak nie jej, to gwiazdom; a jak nie im, to trzeciej siostrze, Eos, otwierającej o świcie stajnie Heliosa i zaprzęgającej dla niego, wśród łuny poranka, cztery konie do rydwanu. Kiedy pewien zapomniany dziś łaciński poeta, być może niejaki Aulus Furiusz Bibaculus, opisał zimę w górach słowami Jowisz opluł zimowe Alpy siwym śniegiem, rzymskich krytyków to raczej rozśmieszyło (5), ale to nie jest całkiem tak, że to nieprawda: żyjemy, zdaniem Greków i Rzymian, w świecie żywych bogów, to, co boskie – lub od boga pochodzące – otacza nas ze wszech stron.

Jak się patrzy oczyma takiego Alchanosa, to to jest świat, chwilami, jak z najgorszego body horroru pożenionego z weird fiction i aż dziwne (dobra, żartuję, wcale nie dziwne), że autorzy fantastyki w ten sposób po niego nie sięgają. Trzcina, na przykład; trzcina była kiedyś nimfą imieniem Syringa, która tak bardzo nie chciała dać się zgwałcić, że kazała się zmienić w trzcinę (6). Kto wie, jak patrzeć – jak nasz Alchanos, jak Owidiusz – ciągle zobaczy w roślinie udręczone, przekształcone ludzkie ciało. Pamiętacie te barokowe Dafne, przemieniające się w drzewo bobkowe, już nie kobiety, jeszcze nie rośliny?

René-Antoine_Houasse_-_Apollo_et_Daphne_(Versailles)

René-Antoine Houasse, Apollo i Dafne (detal), 1677, Wersal. Ilustracja ze zbiorów Wikimedia Commons, domena publiczna.

Żywe głowy szczeniąt, wyrastające z ciała Skylli. Rozciągnięta na niebie, przykuta do krzesła w wiecznej torturze Kasjopea. Kamień-Niobe, który tylko na pozór nie cierpi: uwięziona we własnym skamieniałym ciele nieszczęsna matka pomordowanych dzieci czuje i pamięta, bo przecież, jak mówią starożytni autorzy, nie przestała płakać.  Dziewczyny, które rozpłynęły się we własnych łzach i stały źródłami. Chłopcy, wrzuceni przemianą w zwierzęce postacie, pozbawieni głosu i woli i, jak Akteon, rozszarpani przez własne psy.  Kwiaty u naszych stóp, piękne i delikatne; wyrosły z rozlanej krwi zamordowanego podstępem Hyakinthosa, zabitego na polowaniu przez dzikie zwierzę Adonisa, z łez Iji, której narzeczony wykrwawił się na jej oczach, po tym, jak w zesłanym przez boginię szaleństwie poddał się kastracji. Mięta, wyrosła z ciała zaświatowej nimfy, którą Demeter zatłukła i rozszarpała na strzępy za romans z Hadesem, niechcianym mężem swojej córki. Ptaki, noszące w sobie pamięć zbrodni, których się jako ludzie dopuściły, i krzywd, których doznały. Kiedy Grek na nie poluje, by je zjeść – co lub kogo zjada? Przepiórkę czy dawną boginię, która próbowała uciec od niechcianego zalotnika? Kuropatwę czy chłopaka, którego zabił jego mistrz, Dedal, bo mu zazdrościł talentu?

1200px-Woodcut_illustration_of_Niobe,_Amphion_and_their_dead_sons_-_Penn_Provenance_Project

Amfion, syn Zeusa, popełnia samobójstwo po tym, jak Apollo (tu ukazany w postaci słońca) pozabijał mu synów. Po lewej stronie Niobe, matka i żona. drzeworyt z ok. 1474, z niemieckiego wydania dzieła Giovanniego Boccaccia De mulieribus claris. Autor zdjęcia: cladcat, udzielone na licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic

Wszystko żyje. Drzewa, z których każde ma swoją hamadriadę. Góry, strumienie, chmury, łąki, polany, kamienie, morskie fale, gwiazdy, mgła – wszystko jest pełne bogów. Kamienie to nasi pradziadkowie i prababki – to z nich stworzyli nas Deukalion i Pyrra po potopie. Achilles jest synem morskiej fali, wnukiem Ziemi i Morza i Słodkiej Wody, pra-prawnukiem centaura, wnukiem góry, prawnukiem wyspy, pra-pra-prawnukiem rzeki i smoka.

Jeżeli jesteś bogiem – albo herosem, albo poetką, albo przeczytałeś/-aś o jedną książkę o mitologii za dużo – możesz nagle spojrzeć na świat z greckich opowieści inaczej. Nie wszystko, widzicie, da się wpisać w krajobraz z marmurową  nimfą i malowniczymi oliwkami.

Do zobaczenia, Alchanosie, nasz mini-Wergiliuszu, przewodniku po świecie trochę z piekła rodem. Może ktoś ci kiedyś wymyśli twoją własną historię.

 

(1) Tytuł nie tak całkiem przypadkowy

(2) Nie wszystkie dzieci nimf i bogów są nieśmiertelne: Asklepios (syn Apollina i nimfy Koronis), Ajakos (syn Zeusa i nimfy Eginy, który mniej więcej umarł – w krainie zmarłych sądzi ludzkie dusze) albo choćby Narcyz, ostatnio opisany syn nimfy i boga rzeki, to kilka przykładów.

(3) No chyba że kradzież jego własności, można by złośliwie powiedzieć w świetle XII księgi Odysei, kiedy to wiadomość o zjedzeniu Heliosowych krów przynoszą bogu słońca dopiero jego córki, nimfy Lampetia i Faetusa – sam Helios nic nie zauważył….

(4) Apoloniusz Rodyjski, Argonautyki 4: 673 i dalej.

(5) Iuppiter hibernas cana nive conspuit Alpes, Kwintylian, Kształcenie mówcy 8.6.17. Przekład mój.

(6) Zupełnie dla chętnych, mam o tym opowiadanie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s