Amor i duchy

Ten pierwszy wpis, pierwszy krok na nieznanej ziemi, powinien być specjalny, prawda? Zwłaszcza że dziś podobno święto miłości.

wieniec fiłoki

Wieniec z liści bluszczu i fiołków, replika obiektów opisywanych w literaturze greckiej; wykonanie: M. Heilmeyer/ E. Becker-Weigland, fot. I. Geske, dla Antikensammlung w Berlinie. Reprodukcja karty pocztowej wydanej z okazji mini-wystawy wieńców inspirowanych literaturą antyku grecko-rzymskiego, 2012. Pocztówka ze zbiorów autorki wpisu. 

No dobrze, to świat zachodni obchodzi dziś święto romantycznej miłości. Starożytni Rzymianie z kolei byliby właśnie w środku Parentaliów. Miłość romantyczna nie tylko musiałaby ustąpić miejsca pietas, szacunkowi wobec przodków i poprzedników – byłaby wręcz niechętnie widziana! W czasie Parentaliów nie wolno było zawierać małżeństw (ukryj pochodnię, Hymenajosie, wzywa Owidiusz boga ślubów w Fasti II: 561) ani innych umów,  świątynie pozostawały zamknięte, a urzędnicy nie mogli nosić oznak pełnionej funkcji. To coś więcej, niż tylko chwilowa zmiana stroju i obyczajów. Dni, w czasie których obchodzono Parentalia (13-21 lutego, w rzymskim kalendarzu od Idów lutowych do ósmego dnia przez Kalendami marca) były wyjęte z normalnego porządku rzeczywistości. Nic dziwnego: Parentalia to, zasadniczo, święta ku czci zmarłych.

Żeby sobie uświadomić, jakie społeczne znaczenie ma kult zmarłych dla starożytnych Rzymian, musimy wiedzieć jedno: kluczem do zrozumienia rzymskiego społeczeństwa jest świadomość roli w nim rodu, głowy tegoż rodu (pater familias) i przodków. Lojalność wobec rodu jest jedną z kluczowych cech, konstytuujących dobrego obywatela; nieprzypadkowo mój ulubiony rzymski poeta, Katullus, kiedy opisuje swoje idealne uczucie do ukochanej kobiety, robi to w sposób dla nas dziś nieco, hmm, nieprzewidywalny: Pokochałem cię nie tak, jak przeciętny człowiek kochankę – raczej tak, jak ojciec swych synów i zięciów (1). To nie znaczy, że jego uczucia nie będą romantyczne czy erotyczne (no hej, wystarczy przeczytać dowolny inny jego wiersz!) – to znaczy raczej, że to, co on czuje, przekracza granice erotycznej fascynacji, a staje się uczuciem budującym porządek społeczny, kształtującym republikański świat (co jest sporą sztuką, bo obiekt uczuć podmiotu lirycznego to, jak by to powiedzieć, cudza żona). W rzymskiej tradycji głowa rodu odgrywa rolę szczególną, a jego wpływ na członków familia (żonę, dzieci, zięciów, synowe, domowych niewolników) jest kluczowy.

 

Catullus comforting Lesbia over the Death of her Pet Sparrow and writing an Ode by Antonio Zucchi, RA (Venice 1726 ¿ Rome 1796)

Antonio Zucchi, Katullus pocieszający Lesbię po stracie wróbelka, ok. 1773, obecnie w Nostell Priory, West Yorkshire, Wielka Brytania; zdjęcie ze strony The National Trust

 

I teraz: skoro rodzina i lojalność są tak ważne, to w naturalny sposób, ogromne znaczenie mają również zmarli przodkowie. Konkretniej, duchy i wizerunki przodków. O tak, Rzymianie wierzyli w duchy.

Wierzyli w nie bardzo poważnie, i całkiem serio się ich bali – o czym pewnie będzie okazja napisać w okolicach połowy maja, kiedy to obchodzono główne święto związane z wypędzaniem z domu niebezpiecznych dusz. Nasze właśnie trwające święto, Parentalia, miało bardziej wspominkowy, refleksyjny charakter.  W tych dniach wybierano się poza granicę miasta, pomerium, bo to za nią, wzdłuż dróg, ciągnęły się cmentarze. Zmarłym przodkom przynoszono ofiary: chleb namoczony w winie, wieńce, w tym – fiołkowe, jako że te kwiaty często już o tej porze roku kwitły (albo w ogóle po prostu świeże kwiaty), ziarna zbóż.

chleb

Chleb, upieczony rzymskim sposobem w glinianych misach i według rzymskiego przepisu. Wypiek (i zdjęcie) autorki.

Duchy przodków lepiej było mieć po swojej stronie. Di inferi, bóstwa podziemne, miały bowiem nie tylko opiekuńczy i przyjazny charakter. Ich ogólne określenie to Manes, Many. Zdaniem żyjącego w IV w. n.e. świętego Augustyna – który chętnie i zdecydowanie o bóstwach pogańskich się wypowiadał – Many to dusze nieokreślone, ogólna nazwa duchów zmarłych (tu się Augustyn powołuje na autorytet wcześniejszego pogańskiego autora, Apulejusza, żywo zainteresowanego sprawami religii i misteriów). Duchy pomocne, dobroczynne często utożsamiano z opiekującymi się domem Larami; te złowrogie nazywano Larwami (Larvae) lub Lemurami (Lemures). O Lemurach i Larwach będzie okazja porozmawiać wiosną, kiedy to uroczyście wypędzano je z domów; podczas Parentaliów wspominano o nich głównie w kontekście święta zamykającego te obchody, a mianowicie – Feraliów.

lemur1
Tak, to urocze stworzonko zawdzięcza nazwę złośliwym rzymskim upiorom. Zdjęcie autorstwa  Tambaco the Jaguar

Feralia, obchodzone w ostatnią noc Parentaliów, związane były z koniecznością przebłagania przez ojca rodziny tych duchów, które były gniewne, urażone bądź zaniedbane przez ród. Zapomnienie o tych świętach mogło skończyć się naprawdę nieprzyjemnie:

Otóż kiedyś, podczas długiej, zażartej wojny, Rzymianie zapomnieli o Parentaliach. Nie uszło im to bezkarnie. Od tego bowiem nieszczęsnego dnia zapłonęły tuż za granicami miasta żałobne stosy. Trudno w to uwierzyć, ale przodkowie wyszli z grobowców cichą nocną porą, a widmowy tłum przerażających upiorów zawodził swe skargi wśród szerokich pól i na ulicach miasta. Później, gdy oddano cześć zaniedbanym grobowcom i skończyły się żałobne znaki. (przekład własny)  (2)

Tak opisuje Owidiusz w drugiej księdze Fasti, swojej poetyckiej wersji rzymskiego kalendarza, zgubne skutki zapomnienia o święcie zmarłych.

(1) dilexi tum te non tantum ut vulgus amicam, / sed pater ut gnatos diligit et generos, c. 72: 3-4, przekład własny
(2) at quondam, dum longa gerunt pugnacibus armis / bella, Parentales deseruere dies.
non impune fuit; nam dicitur omine ab isto / Roma suburbanis incaluisse rogis. / vix equidem credo: bustis exisse feruntur / et tacitae questi tempore noctis avi, /perque vias urbis latosque ululasse per agros / deformes animas, volgus inane, ferunt. /post ea praeteriti tumulis redduntur honores, /prodigiisque venit funeribusque modus (Owidiusz,  Fasti II: 547-56)

Warto przeczytać:

H. H. Scullard, Festivals ans Ceremonies of Roman Republic, London 1981