Drzewne dziewczyny

Jak wpiszecie w wyszukiwarkę grafiki Google „dryad”, to wyjdzie mniej więcej to:

dryad

I nic dziwnego, że wszystkie te obrazki wyglądają bardzo fantasy – driady, jak mało które istoty z mitologii klasycznej, zadomowiły się w bestiariuszach fantasy. Mamy je u Eddingsa, mamy u Sapkowskiego, u Marty Kisiel i innych autorów; a do fantasy driady też trafiły niekoniecznie wprost z mitologii Greków i Rzymian, a raczej – z wyobraźni późniejszych twórców, zafascynowanych ideą nimfy, żyjącej tak długo, jak jej drzewo.

W mitologii grecko-rzymskiej, jednakowoż, sprawa nie jest taka prosta. Zanim więc porozmawiamy o tym, jak driady można wpleść we współczesne dzieło fantasy, przyjrzyjmy się, jak wyglądają, skąd się biorą i co robią driady w mitologii Greków i Rzymian.

Dryad11

Evelyn de Morgan, Driada, olej na desce, ok. 1884-5, dziś w De Morgan Centre, Londyn; źródło zdjęcia: Wikipedia, ilustracja w domenie publicznej

Po pierwsze, zacznijmy od klasyfikacji – wbrew pozorom mitografowie uwielbiają klasyfikacje, listy i zestawienie. W takim zestawieniu greckich bóstw przyrody driady (gr. Δρυαδες, dryades), zwane też hamadriadami (dosłownie „jednymi z drzewem”) lub adriadami (dosłownie „z drzewa, od drzewa pochodzącymi”) należą do szerszej klasy nimf, śmiertelnych lub nieśmiertelnych kobiecych duchów natury. Nimfy i ich rozliczne grupy pewnie doczekają się kiedyś własnej notki, na razie skupmy się na driadach, bo już ich ilość i typy mogą przyprawić o ból głowy.

Rozprawmy się może na początek z mitem o driadzie umierającej ze swym drzewem. Tak, te mity pojawiają się w greckiej tradycji, dotyczą jednak tylko pewnej grupy driad, a  mianowicie – nimf konkretnych, poszczególnych egzemplarzy drzew, szczególnie tych wielkich i imponujących. Teoretycznie powinniśmy driady wiązać głównie z dębami, bo słowo δρῦς [drys] zwykle tak się tłumaczy. Warto jednak pamiętać, że wyraz ten nie musi oznaczać tylko tego konkretnego gatunku – zdarza się w znaczeniach ewidentnie odnoszących się do różnych gatunków dużych, okazałych drzew. Nimfy pojedynczych drzew są więc, owszem, śmiertelne – żyją tyle, ile ich drzewo.

Inaczej ma się sprawa z pozostałymi grupami driad: nimfami poszczególnych gatunków drzew oraz konkretnych typów lasów. Te boginki zazwyczaj są nieśmiertelne, a ich rodowody bywają różnorodne i skomplikowane. I tak, pradawne Melie [gr. Meliai], nimfy jesionu, narodziły się z krwi wykastrowanego przez syna Uranosa. Krew spadła na łono Gai, Matki-Ziemi, i tak narodziły się Melie, najmłodsze z dzieci boskiej pary, siostry straszliwych Erynii. W tych czasach ludzkość – według części mitografów – żyła jeszcze bez kobiet, nie stworzono bowiem jeszcze pierwszej z nich, Pandory. Stąd też niektóre z Melii zostały małżonkami śmiertelników, stając się wzorami kobiecości.

Hamadriady z kolei, nimfy dębu i topoli, były uważane za córki pierwszej driady, Hamadryas, i Oksylosa. Ich ojciec był bogiem lasu bukowego; matka, urodzona na górze Othrys w centralnej Grecji, była pierwszą boginką drzew. Rodzice byli jednocześnie rodzeństwem, jako dzieci potężnego Oreiosa (personifikacji Gór), . Jako córki tej pary wymieniano także osiem driad konkretnych drzew: Ajgejros (czarna topola, Populus nigra), Ampelos (pnącza, w tym dzika winorośl, Vitis silvestris), Balanis (ostrokrzew i dąb ostrolistny, Quercus ilex), Karya (nimfa orzechów i jadalnych kasztanów), Kraneia (nimfa cenionego bardzo przez Greków derenia), Morea (opiekunka morwy i czarnej oliwki), Ptelea (driada-patronka wiązu) i Syke (figa). Czasami uważa się te nimfy za matki-patronki całych grup nimf danych drzew – nazwy tych grup widzicie na poniższej ilustracji.

driady - pełna wersja

Wśród driad były także te związane z drzewami owocowymi i tymi używanymi powszechnie w kulcie. Maliady (Meliady) albo Epimelidy były patronkami jabłonek, kojarzono je przede wszystkim z Arkadią. Orodemniady miały za zadanie zajmować się w ogóle drzewami owocowymi; w tradycji rzymskiej za jedną z nich uchodziła Pomona, bogini owoców. Dafnaje albo Dafnaidy z kolei opiekowały się ukochanym przez Apollina wieszczym drzewem laurowym, a Kissaje – wybranym przez Dionizosa bluszczem (gr. kissos).

Wyróżniano również driady i ogólnie nimfy związane z konkretnymi typami lasów. Oready opiekowały się górskimi zagajnikami (później ich zadania rozszerzono na opiekę nad górami w ogóle – była to w końcu domena ich ojca, Oreiosa!). O górskie lasy troszczyły się także Hyleoroi, inna grupa nimf związanych ze skałami i pasmami górskimi. Alseidy były głównie nimfami wilgotnych zagajników (nasze jedyne źródło, Homer, wiąże je z miłymi lasami i źródłami). Auloniady z kolei uważano za nimfy cienistych dolinek i wilgotnych brzegów rzek; część mitografów za Auloniadę uważa Eurydykę, ukochaną Orfeusza. W wąwozach i dolinach rzek mieszkały nimfy tamtejszych lasków, Napaje; ich siostry, Heleionomai, uchodziły za nimfy bagien i moczarów. Nie wszystkie z nich jasno i oczywiście zaliczano do driad, ale istnieją między tymi grupami boginek znaczące podobieństwa.

Driadami były też zapewne Hesperydy, nimfy cudownego ogrodu na końcu świata, w którym rosła magiczna jabłoń przywracająca siły i młodość. Te z kolei nimfy uchodziły za córki tytana Atlasa.

 

Niezależnie od mitów o driadach jako grupie istnieją także opowieści o poszczególnych przedstawicielkach tej klasy mitologicznych istot. Wiele driad było, jak inne nimfy, kochankami bogów. Oreada Ejdoteja miała romans z Posejdonem, Othreis była kochanką Apollina (czasami utożsamianą z Kyrene znaną nam z innej notki) i Hermesa. Ten ostatni miał słabość do driad: jego partnerkami były oreada Penelopa (1), matka – według niektórych przekazów – syna Hermesa, boga pasterzy Pana, a także epimelida Thymbris i najada-wieszczka Sose. Wieszczek wśród driad było zresztą sporo, wystarczy wspomnieć górskie nimfy Klaję i Erato (imienniczkę muzy poezji miłosnej).

Czy driadom zdarzało się ulegać metamorfozie? A pewnie, i to w obie strony. Córki Heliosa, Heliady, po śmierci brata Faetona cierpiały tak bardzo, że stały się duchami białej topoli. Śmiertelniczkę Byblis driady uratowały przed samobójstwem (chciała się zabić, bo się kazirodczo zakochała w rodzonym bracie) i uczyniły jedną ze swego grona. Z drugiej strony, oreada Pitys miała tak serdecznie dość końskich zalotów Pana, że ubłagała bogów, by zmienili ją w drzewo; tak stała się driadą sosny.

Ogromnie, ogromnie żałuję, że nie zachowało się dzieło Kallimacha z Cyreny o nimfach i ich klasach. O ile więcej dziwnych nazw i zapomnianych dziś postaci moglibyśmy dzięki niemu poznać!

 

(1) Tożsamość/ nietożsamość tejże Penelopy z żoną Odyseusza to jest, serio, temat na osobną notkę.