Nimfy od cuchnącej wody

Dzisiejsza notka zaczyna się od książeczki. O, tej.

Okładka

Od lat mam w domu (albo kupiony w Atenach, albo otrzymany od przyjaciółki, nie pamiętam) niewielki tomik z bilingwicznym wydaniem (klasyczna greka / współczesna greka) wyboru z epiki hellenistycznej. Książeczka ta stała do tej pory na półce i czekała na swój czas. Zdjęłam ją, szukając czego innego, po czym zaczęłam przeglądać i znalazłam bardzo sympatyczny epigramat. Napisała go w IV/III w. p.n.e. poetka Mojro z Bizancjum (1), ceniona przez starożytnych, ale nam znana tylko z kilku niewielkich fragmentów (oraz jako matka innego wybitnego poety i uczonego, Homera z Bizancjum – nie mylić z pierwszym Homerem, którego dzieła nasz drugi Homer badał w Bibliotece Aleksandryjskiej!).

Mojro była autorką kilku utworów, wymienianych przez pisarzy starożytnych i zachowanych w małych kawałeczkach. Na pewno napisała poemat epicki zatytułowany Mnemosyne, z którego zachowało się kilka wersów, objaśniających mit o Plejadach. Z innego jej dzieła, Klątwy (Ἀραί) też przetrwały tylko przypadkowe urywki. Z jej twórczości znamy więc głównie epigramaty – krótkie okazjonalne wiersze, z których parę znalazło się w ogromnej kolekcji, znanej dziś jako Antologia Palatyńska. Tam właśnie, pod numerem 189 w księdze szóstej, znajdujemy wiersz Mojro:

Νύμφαι Ἀνιγριάδες, ποταμοῦ κόραι, αἵ τάδε βένθη
ἀμβρόσιαι, ροδέοις στείβετε πόσσιν ἀεί
χαίρετε καὶ σῴζοιτε Κλεώνυυμον, ὃς τάδε καλὰ
εἲσαθ’ ὑπαὶ πιτύων ὒμμι, θεαὶ, ξόανα.

O Anigriady, nimfy, boginie, strumienia córki,
głębia ta świetnie zna waszych różanych stóp ślad!
Bądźcie nam pozdrowione, a Kleonimosa uleczcie:
W gaju sosnowym to on posągi wystawił wam. [przekł. AK, roboczy]

No i nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła grzebać, o co chodziło z Kleonimosem i nimfami.

Anigriady (albo Anigridy, z taką wersją ich imienia też się spotkamy w źródłach) to potamidy, czyli nimfy rzeczne, córki bogów rzek, wnuczki zaś – wielkich bóstw wodnych, Okeanosa i Tethys. Matki naszych Anigriad nie znamy, ale wiemy, kto był ich ojcem.

W Elidzie, krainie geograficznej w zachodniej części Peloponezu, płynie niewielka rzeka Anigros. A raczej płynęła – dziś w tym miejscu znajduje się naturalnie powstałe niewielkie jezioro Kajafa (rosyjska Wikipedia jako jedyna podaje informację, że jezioro powstało po II w. n.e. – logiczne, pisarze z wcześniejszych czasów kompletnie o nim nie wspominają, wzmiankują tylko rzekę, choć Strabon już w I w. n.e. pisze, że rozlewa się ona w szerokie, bagniste i cuchnące mokradła).

Widok na jezioro Kajafa. Autor: Antoniosandrean, opublikowane na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International 

Jak wszystkie rzeki, Anigros też miał swoje bóstwo. Możemy domniemywać, że w wyobraźni Greków Anigros-bóg wyglądał jak większość bogów rzek: jak dojrzały mężczyzna, być może z rogami, na pewno ukazywany z naczyniami na wodę.

W każdym razie, rzeka Anigros i jej bóg mieli pewną, hmmm, specyficzną cechę. Tak o to pisze o niej grecki podróżnik i pisarz Pauzaniasz w swoim Przewodniku po Helladzie:

Sądzę, że rzeka Anigros zawdzięcza swój ohydny zapach ziemi, przez którą przepływa jej woda, podobnie jak ma to miejsce w przypadku wód w Jonii, których smród jest zabójczy dla człowieka. Niektórzy z Greków natomiast twierdzą, że to Chejron, albo według innych centaur Pylenor, zraniony strzałą Heraklesa, uciekł i w tej rzece obmył rany z jadu; od trucizny Hydry wody Anigrosu nabrały odrażającego zapachu. Jeszcze inni z kolei uważają, że to Melampos syn Amanthyona wrzucił w tym miejscu do wody to, czego użył w obrzędach oczyszczających Projtydy i że to z tej przyczyny ucierpiała woda Anigrosu. [Pauzaniasz, Wędrówka 5. 5. 10, przekł. roboczy AK].

Mamy tu cały zestaw mitów do wyboru. Ten o centaurach obmywających w wodzie rany, zadane strzałami Heraklesa (umoczonymi, jak wiemy, w jadzie Hydry) jest uzasadniony geograficznie: niedaleko mianowicie znajduje się góra Lapithas, gdzie wedle części wersji mitycznych miała rozegrać się walka mężczyzn z miejscowego plemienia Lapitów z centaurami (inne lokalizują tę walkę na Pelionie).

Góra Lapithas i jezioro Kajafa. Zdjęcie z domeny publicznej.

A o co chodzi z Projtydami?

Wspomniany tu Melampos syn Amathyona, jeden z wielkich greckich wieszczów, o którym wiemy mniej, niż byśmy chcieli – u Homera i w resztkach epiki cyklicznej są ślady ogromnego znaczenia tej postaci – powinien doczekać się osobnej notki, a to ze względu na towarzyszące mu liczne a zabawne lub fascynująco ciekawe anegdoty. Teraz wspomnę tylko o jednej ze związanych z nim historii.

Melampos i jego ukochany brat Bias pozostali bez królestwa i wcale im się to nie podobało. Melampos uznał więc, że zdobędzie władzę nad jakimś terenem, wykorzystując swoje zdolności wieszcza i uzdrowiciela.

Tymczasem trzy córki króla Projtosa nieoczekiwanie wpadły w szaleństwo i… A nie. Może od początku.

Trzy córki króla. Problem w tym, że różne źródła podają różne wersje ich imion. Na przykład Lysippe, Ifinoe i Ifianassa. Albo Lysippe, Hipponoe i Kyrianassa. No chyba że od początku było ich dwie, Elege i Kelajne?

Jak by się nie nazywały, trzy (a może dwie?) Projtydy były córkami króla Argos Projtosa. On sam wywodził się z rodu skoligaconego z mnóstwem herosów. Był wnukiem Hypermnestry, jedynej z Danaid, która nie zabiła męża; sam zaś był stryjem Perseusza – Danae, matka herosa, była bratanicą Projtosa, córką jego jedynego brata Akrizjosa. Tak, wiem, że wiecie, że kocham mitologiczne genealogie i że to bywa męczące XD.

Projtydy miały matkę, oczywiście; w większości wersji jest nią Steneboja, która fatalnie zapisała się w historii innego herosa, Bellerofonta (usiłowała go uwieść jak biblijna żona Putyfara – Józefa i równie fałszywie go potem oskarżyła). Albo z okazji win mamusi, albo ponieważ same obraziły bogów (nie uczciły Dionizosa? Albo Hery? Ukradły złoto zdobiące posąg bogini?) Projtydy zostały opanowane niszczycielskim, morderczym szałem.

I dalej było jak w znanych baśniach: król obiecał pół (a konkretniej jedną trzecią) królestwa (i po negocjacjach dorzucił rękę królewny) za uleczenie córek. Melampos i Bias zebrali grupę ludzi i popędzili oszalałe dziewczyny ku miastu Sykion. Po drodze jedna z nich, Ifinoe, umarła z wyczerpania. Dwie pozostałe jednak Melampos uzdrowił. On i jego brat poślubili siostry i każdy z nich otrzymał we władanie jedną trzecią królestwa Projtosa.

Co takiego Melampos mógł wrzucić do wody, co zatruło jej zapach? Nie wiemy. Grecy używali przy rytualnych oczyszczeniach różnych substancji, najczęściej krwi, ale czego mógł użyć półbóg? Pewnie trzeba będzie napisać o tym osobno.

Akropolis miescowości Samiko. By Morikanos – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=51292480

A wracając do naszych nimf i ich posągów. Anigriady miały swoje własne miejsce kultu: jaskinię w pobliżu miejscowości Samiko na wybrzeżu Elidy. Tam zajmowały się tym, w czym, jako potamidy, były specjalistkami, a mianowicie – leczeniem.

Cuchnące wody Anigrosu uchodziły bowiem w starożytności za szczególnie cenne w leczeniu problemów skórnych. Jak pisze geograf Strabon (I w. p.n.e./ I w. n.e.), osoby chorujące na trąd i inne schorzenia identyfikowane przez starożytnych jako związane ze skórą odbywały pielgrzymki do groty Anigiriad, obiecywały im odpowiednią ofiarę, a następnie przecierały chorobowo zmienione miejsca wodą. Później zaś należało przepłynąć się w rzece Anigros – jej wody zmywały chorobę i zostawała ona w rzecznym, cuchnącym mule, człowiek zaś wychodził uzdrowiony.

To by wyjaśniało historię naszego Kleonimosa. Prośba o ocalenie / uleczenie oznacza, że zapewne sam cierpiał na jakieś przypadłości, z których mogły go uleczyć Anigriady. Ponieważ przy okazji wystawił nimfom posągi (ksoana), musiał być zarówno zamożny, jak i zdesperowany.

Ale co to właściwie znaczy, „wystawił posągi”? Greka używa tu słowa εἵσατο [hejsato], dosłownie „usadowił”. Jest to forma aorystu medii (czas przeszły dokonany strony zwrotnej) od czasownika ἵζω [hidzo], usadzić. W tej konkretnej formie jednak jest to termin techniczny związany z religią grecką, oznaczający „zbudował/-a, dedykował/-a świątynię, posąg albo miejsce kultu”.

Innymi słowy, nasz pacjent wystawił nimfom w sosnowym gaju kultowe posągi. Co to takiego jest mianowicie ksoanon? Jest to otóż drewniany (później często rekonstruowany w marmurze) posąg bóstwa, w postaci słupa z głową i ewentualnie rękami. Prawdopodobnie była to pierwotna forma kultowych posągów w Grecji. Takim ksoanonem był np. znany z Iliady Palladion, archaiczne przedstawienie Ateny. Podobnie było w przypadku Artemidy Efeskiej: zachowane rzymskie marmurowe kopie są prawdopodobnie wersjami pierwotnego ksoanonu bogini.  

Artemida (Diana) z Efezu, osiemnastowieczna grafika na podstawie zachowanych rzymskich kopii

Innymi słowy, pacjent ufundował nimfom kult, a poetka napisała o tym wiersz. Albo nie było żadnego pacjenta, a poetka napisała wiersz o czymś, co się mogło zdarzyć – tego rodzaju fundacje dla bóstw są bardzo częste w Grecji.

Sosna alepska (Pinus halepensis) w pobliżu Sunion w Grecji. Autor zdjęcia: C messier. Licencja CC BY-SA 4.0

Jedno jest pewne. W okolicy jeziora Kajafa do dziś istnieją ciepłe źródła, a teren uchodzi za uzdrowiskowy. Okolica szczyci się też swoimi pięknymi lasami sosny alepskiej (Pinus halepensis). Starożytnym nimfom powinno podobać się w tym rejonie.

(1) Hmmm. Skoro grecka Σαπφώ [Sapfo] to po polsku Safona, Λητώ [Leto] – Latona, a Γοργώ [Gorgo] – Gorgona, to może i poetka Μοιρώ [Mojro] powinna być Mojrona?